Sen pr0roczy *haha*

23 czerwca, 2009

Dzisiejszy wpis będzie trochę oddalony od tego co miało znajdować się na blogu jednak nie aż tak oddalony żeby o tym nie napisać. Z dzisiejszej nocy pamiętam niewiele (zapomniałem rano chwilę poleżeć i poprzypominać sobie) jednak wieeeeelka burza w moim mieście przypomniała mi co nieco, mianowicie:

Siedzę sobie w pokoju z mamą która przypomina mi żebym pozbierał rzeczy z podłogi bo będzie powódź(haha) stwierdziłem, że gówno prawda zostawiłem wszystko jak leżało. Po powrocie do domu wody było po kolana i w dodatku przypływała warstwami (jakby fale na morzu)

To wszystko co pamiętam jednak śmiałbym się(a może i nie) jakby rzeczywiście mój sen się ziścił. Pogoda prognozy mówi, że przez cały tydzień będzie lać a miejscowy menel powiedział "będzie co będzie to ci na górze tym wszystkim kierują, chuj najwyżej sobie łódki zrobimy".

Dziennik snów - noc druga

20 czerwca, 2009

Przed snem wszystko jak ostatnim razem - odliczanie. Doszła jedynie autosugestia "dzisiaj na pewno będę miał LD".

Sen pierwszy

Wszystko zaczyna się przed wejściem do dyskoteki(dziwne bo nigdy nie jeżdżę) budynek łudząco podobny do ściany wspinaczkowej TRANSFORMATOR w Katowicach. Nagle z dyskoteki wychodzi kolega z klasy i mój nauczyciel. Dowiaduje się, że kolega uderzył nauczyciela i dalej chce go bić więc się wstawiłem. Nagle dostałem kopa i zostałem popchnięty. Orientuje się, że kolega jest pod wpływem amfetaminy. Rówieśnik wchodzi do dyskoteki, sytuacja opanowana. Jestem w środku, nie przypominam sobie żebym coś pił ale byłem "na bani" która ciągle rosła. Spotkałem bliską mi koleżankę pogadaliśmy trochę i z niewiadomego powodu pokłóciliśmy się. Ona pojechała do domu. Chciałem kupić coś do jedzenia. Doskonale pamiętam, że w kieszeni miałem jedynie 18zł a najtańsza rzecz czyli lód(taki w dużym plastikowym opakowaniu) kosztował 80zł. Odpuściłem i poszedłem się bawić. Bania ciągle rosła aż w końcu któryś z kolegów musiał mnie pilnować bo się zataczałem. Później dowiedziałem się, że kolega który nakopał nauczycielowi stawiał się do jakichś dwóch drechów i dostał mocno po mordzie. Zostałem odprowadzony do samochodu i pojechaliśmy do domu(powrót był bardzo realistyczny i nawet pamiętam kawałek drogi). Jesteśmy przed moim blokiem, wchodzę do domu i zakradam się powoli żeby rodzice nie zorientowali się, że jestem pijany.

Sen drugi

Siedzimy na ławce koło bloku znajomego podchodzi dres i zaczyna polewać po chodniku benzynę po czym podpala i ucieka. Pamiętam, że na takim jakby parapecie siedział kot i bał się zeskoczyć a zaczynał się już palić więc rzuciłem się w ogień i go uratowałem. : )

Położyłem się około 23, zaczęło się od metody zwykłego liczenia... 268, 269... nagle orientuje się, że nie czuje ciała. Odliczam dalej... 543, 544 ... usypiam na chwilę ... budzę się ... to na ilu ja skończyłem? Próbuje dalej, sytuacja z usypianiem się powtarza aż w końcu zasnąłem.

Sen pierwszy

Wracam ze "strzelanki" ASG polaną bardzo podobną do tej koło mojego bloku. Ktoś rzuca pomysłem przejdźmy przez tory na drugą stronę (tory znajdują się na wzniesieniu - dzielą pole na dwie części, nie widać co jest po drugiej stronie) od razu przechodzę. Nagle z megafonu słyszę głos "Tego pana prosimy do budki strażniczej" wybiega Pan policjant i mnie do niej zabiera. To wszystko co pamiętam.

Sen drugi

Stwierdziliśmy z kolegami, że musimy iść do pobliskiej wsi po zielsko. Jeden z kolegów zabiera rower i mówi, że jedzie w tamtą stronę do dziewczyny. Śmiejemy się z niego, że jedzie wolniej niż my idziemy. Dochodzimy do wioski a zamiast wioski zastajemy miasto podobne do Kerning City z Maple Story wraz z jego Jump Questami czyt. napotykamy się na wszelakie przeszkody i pułapki. Przechodzimy przez wszystko i widzimy napis GLIWICE(czyli około 100km dalej). Zawracamy. Tutaj już nie pamiętam. Moment przebudzenia. Znajduje się obok pola (nie, to nie pole zielska. jest takie samo jak to przy moim byłym gimnazjum) Orientuje się, że pilnuje go stróż z psem więc stwierdziłem, że na przynętę psu rzucę kolegę a sam przejdę (egoista ze mnie) tak też zrobiłem. Pamiętam tylko moment jak pies zagryzał kolegę.

Słowem wstępu

17 czerwca, 2009

Zadaniem bloga jest spełnianie roli "dziennika snów" podczas treningu LD. Codziennie rano na tyle ile będzie to możliwe będę starał się opisać jak najbardziej szczegółowo to co udało mi się zapamiętać. Oprócz snów zapisywać będę również udane próby oraz metody jakimi udało mi się do nich dojść.

Trening (jeżeli można to tak nazwać) będę starał się kontynuować przez całe wakacje a jeżeli się uda może i dłużej. Mam nadzieję, że wysiłek nie pójdzie na marne, myślę że warto spróbować.